Z ostatniej chwili!

Piszcie do nas na asku wasze ulubione momenty z opowiadania! Chcemy dowiedzieć się, co wam się najbardziej podobało :)

piątek, 17 stycznia 2014

33. Olivia

Proszę, przeczytaj notatkę pod rozdziałem x



*Olivia*


- Olivia, błagam Cię – czułam jakby moje ciało było zakopane pod ziemią. Słyszałam głosy, szczególnie jeden wyjątkowy z mocno brytyjskim akcentem, ale jakby gdzieś w oddali. Zmusiłam się, żeby otworzyć oczy, ale powieki nie chciały mnie usłuchać. Krzyczałam w środku, rozkazując im, żeby się rozchyliły, ale na marne. Czułam silne ramiona trzymające moje plecy i zgięcie kolan. Wiem, że ktoś niósł mnie jak pannę młodą, ale nie mam pojęcia kto ani dokąd. Nie obchodziło mnie to. Chciałam tylko spokoju.
- Olivia, kurwa, nie zostawiaj mnie – z mojego przyjemnego transu wyrwał mnie głos. Niby znajomy, ale jednak tak oddalony. Starałam się dać temu komuś znak, że go rozumiem i z chęcią go nie zostawię, kimkolwiek jest. Troska i przerażenie w jego głosie sprawiały, że moje serce podskakiwało a głowa przyjemnie mrowiła, ale teraz nie miałam pewności, czy dreszcze były spowodowane dotykiem nieznajomego czy tym, że czułam jak czaszka jest na skraju wytrzymałości. Poczułam jak moje powieki zaczynają trzepotać a usta lekko się rozchylają.
- Oliv – jestem tak blisko, no dalej, wystarczy otworzyć szerzej powieki. I wreszcie obraz stał się inny niż ciemność. Chociaż wszystko było rozmazane, widziałam niewielką skórną plamę zasłaniającą mi widok. – Olivia, jestem tutaj, nie zamykaj oczu, spoglądaj na mnie, błagam nie zostawiaj mnie – Harry. Wiedziałam, miałam pewność, że to on do mnie mówi. Jego akcent wyraźnie słyszalny i to jak przedłuża końcówki wyrazów, sprawiło, że od razu miałam ochotę, żeby mój obraz nabrał konkretnych kształtów. Chciałam zoabczyć jego idealną twarz i urocze dołeczki w policzkach kiedy obdarza mnie swoim szelmowskim uśmieszkiem. Chciałam ujrzeć głębiącą się zieleń w jego tęczówkach i zmarszczkę, która robi mu się pomiędzy brwiami, kiedy doprowadzam go do szału. Ale to było za wiele, zanim cokolwiek mogłam okazać, poczułam jak porywa mnie ciemność.
- Boże! – krzyk znów porwał moje ciało w ruch. Zadrżałam wewnętrznie, ale na zewnątrz pewnie nie widać było żadnej czynności. Poczułam dłoń na moim ramieniu ale osoba mnie niosąca strąciła ją. Nerwowe i przerażone, zatroskane głosy unosiły się coraz wyżej i bliżej. Zrozumiałam coś o szałasie i o tym, że Harry powinien pójść ze mną. Zadrżałam, kiedy zostałam ułożona na czymś niewygodnym. Teraz miałam pewność, że było to czynnością prawdziwą a nie tylko wytworem mojej wyobraźni. Harry, tak mi się wydaje po szorstkich ale jednocześnie jedwabnych dłoniach, przejechał palcami po moich policzku, kiedy zmarszczyłam powieki. Wciągnął powietrze, jakby bojąc się, że zaraz wybuchnę. Musnęłam swoimi rzęsami jego palce i rozpostarłam powieki. Jednak kiedy obraz zrobił się wyraźniejszy napotkałam wzrokiem tylko zielone liście.
- Co do chuja, Harry!? – Louis. Wszędzie rozpoznam ten chrypliwy głos. Sprawił, że moje serce podskoczyło a ja miałam ochotę wstać i zatańczyć. Uśmiechnęłam się, chociaż ból w głowie mi na to nie bardzo pozwolił.
- Jestem jej opiekunem, jest pod moją opieką.
- Pieprzy mnie to, Styles. Jestem jej chłopakiem!
- Błagam, taki z Ciebie chłopak, że pożal się Panie Boże!
- Lepszy bynajmniej niż ty! Ty nawet nie umiesz się zakochać!
- Zmieniło się to, więc wypierdalaj stąd.
- No nie mów mi, że Harry poczułeś coś do mojej dziewczyny.
- Zamknij się.
- Chłopcy – wyszeptałam, zbierając na to całą swoją siłę. Wiedziałam, że się kłócą, chociaż nie wiedziałam o co. Słyszałam pojedyncze słowa czy wulgaryzmy, ale miałam problemy ze zrozumieniem. Mój cichy głos zamroził ich od razu. Obaj, tak mi się wydaję, podbiegli do mnie z szeroko otwartymi oczami.
- Olivia, kochanie, nie zamykaj oczu! – Louis powtarzał to na około, kładąc swoje ręce na moich policzkach. Uśmiechnęłam się mimowolnie na nasz dotyk. To było takie przyjemne. Nawet w takim stanie wyczułam działającą między nami elektryczność.
- Olivia, zabraniam Ci zamknąć oczy do cholery! Kurwa nie rób tego, Olivia – głos Harrego wdarł się w moje myśli o Louisie. – Nie zostawiaj mnie, Olivia! – to było ostatnie co usłyszałam, zanim ciemność przysłoniła mi umysł.

*Harry*

6 dni. 6 pieprzonych dni.
Od 144 godzin Olivia otworzyła oczy zaledwie trzy razy, w czym za jednym z nich myślałem, że wszystko wbiega na dobry tor.
Przyłożyłem głowę do zrobionej z bluz poduszki i zamknąłem oczy. Czułem delikatny oddech Olivii na policzku, co bardzo dawało mi ukojenie.

*Flashback*

- Harry – nienawidzę snów, kiedy w myślach widzę uśmiechniętą Olivię. Rani mnie to jeszcze bardziej, bo już od kilkudziesięciu godzin leży nieprzytomna. Wmawiam sobie, że to tylko długi sen i za chwilę, dokładnie za minutę ujrzę jej czekoladowe oczy.
- Harry – no nie mogło mi się to przyśnić. Otworzyłem gwałtownie oczy i wciągnąłem powietrze, kiedy zmęczone brązowo-miedziane tęczówki wpatrywały się prosto w moje. Od razu odwróciłem się na bok, opierając łokieć o bluzę.
- O-Olivia – wymrugałem, przykładając drżącą dłoń do jej policzka. Uśmiechnęła się nieśmiało, ale zaraz jej idealne usta wykrzywił grymas. Widać, że każdy najmniejszy ruch sprawia jej olbrzymi kłopot i ból.
- Harry, co się dzieje? – zapytała a ja przygryzłem wargę. Nie wiedziałem co jej powiedzieć i szczerze powiedziawszy powinien na moim miejscu znajdować się Louis. On od razu by wiedział, co jej powiedzieć, jak ją pocieszyć i jak sprawić, że poczuje, że jest w tej osobie zakochana. A ja pewnie palnę zaraz jakieś gówno i wszystko pójdzie się pieprzyć. – Harry, boli mnie głowa – jęknęła mnie łamało się serce. Wziąłem jej twarz w swoje dłonie i złączając nasze czoła wyszeptałem:
- Wszystko będzie dobrze, tylko nie zasypiaj – mówiłem, muskając opuszkami palców jej policzki. Nadal były trupio blade, ale modliłem się żeby rumieniec wpłynął na jej twarz.
- Ale tak bardzo jestem zmęczona – wymamrotała a mnie zżerało poczucie winy. Powinienem ją był obronić, a nie wystawiać ją na pastwę tych pieprzonych czarnokrwistych. Jak ich dopadnę w swoje ręce to się staną, kurwa, białokrwistymi! Pieprzeni idioci.
- Wiem, kochanie, wiem. Ale błagam, nie zamykaj oczu – szeptałem jej do ucha, starając ją jakoś ożywić. Jej rzęsy zatrzepotały, kiedy lekko westchnęła.
- Boli mnie wszystko – jęknęła, starając się przyprzeć dłoń do twarzy, ale jeszcze głośniej jęknęła, kiedy poczuła ból w przedramieniu. Dokładnie wiedziałem jak się czuję, przez tą więź. I nagle mnie olśniło!
- Olivia, Olivia! – prawie, że pisnąłem, obejmując jej twarz rękoma. Wyraźnie zdziwiona wpatrywała się w moje oczy – Wystarczy, że tylko otworzysz lekko usta i połkniesz – nie mogłem uwierzyć, że dopiero teraz na to wpadłem. Błyskotliwy Harry, to nie cecha która często przeze mnie przemawia. Na pewno nie.
Przejechałem językiem po kłach, które dopiero wyrosły z górnego rządku perłowych zębów i lekko wgryzłem się w swój nadgarstek. Przysunąłem go do jej jedwabnych, lekko spierzchniętych ust i lekko przycisnąłem.
- Napij się, Oliv, błagam – jęknąłem, kiedy dziewczyna zacisnęła usta – Może Cię to uratować, błagam – zaciągnąłem się powietrzem kiedy dziewczyna delikatnie przejechała językiem po mojej ranie. To było tak bardzo przyjemne, ze odwróciłem wzrok by dziewczyna nie mogła zobaczyć jak bardzo jej teraz pragnę. Co to teraz się dzieje to bardzo intymna rzecz, ale o tym już chyba wiecie.
- Harry – to, że wyjęczała moje imię to był kolejny powód, dlaczego przygryzałem wargę aż do krwi. Ssała moją krew, wijąc się pod moim ciałem i wyjękiwała moje imię. No błagam Was! Jestem tak bardzo podniecony, że gdyby nie jej stan, dawno pozbyłbym się jej ciuchów.
Nie, kurwa, Harry wróć! Jesteś jej opiekunem. Tylko opiekunem. Ma Louisa. Kochającego chłopaka, w którym jest zadurzona i do którego ponownie wróciła. Do osoby, która jej się podoba. I to nie jestem ja. Zrozum to wreszcie, głupku.
Ale przecież miałeś się starać. Dla tych wszystkich osób wierzących w Holivię. Nie, przede wszystkim dla siebie! Kurwa, nienawidzę rozmów z samym sobą.
Ocknąłem się dopiero wtedy kiedy Olivia przycisnęła moją rękę do swoich ust jeszcze bardziej. Westchnęła, przejeżdżając językiem po ranie. Poczułem że mi słabo. Jakim cholernym sposobem ona już wypiła tyle krwi.
- Olivia, stop, już starczy – powiedziałem, delikatnie łapiąc ją za dłoń na moim nadgarstku. Ale jej zimna dłoń sprawiła, że zbladłem. – Olivia? – powiedziałem, z głosem przesiąkniętym przerażeniem. Jej oczy były teraz lekko otwarte, ale gęste rzęsy rzucały cień na wciąż blady policzek dziewczyny. Przełknąłem ślinę zabierając nadgarstek. Z moich ust wypadło masę przekleństw, kiedy Oliv opadła z powrotem na poduszkę z bluz. – Nie zostawiaj mnie, do kurwy. Nie pozwalam Ci, rozumiesz!? Nie rób mi tego! – szlochałem, kręcąc głową. Nie mogę w to uwierzyć. Przecież dopiero co była przytomna, dopiero co mieliśmy splecione palce. – Olivia – jedna pojedyncza łza spłynęła wzdłuż mojej szczęki i opadła prosto na spierzchnięte, lekko rozchylone usta dziewczyny. Stróżka mojej krwi widniała z kąciki jej ust. Nachyliłem się, delikatnie przejeżdżając opuszkiem palców po jej wardze.
- Nie zostawiaj mnie – wyszeptałem i złożyłem lekki jak puch pocałunek w kąciku jej ust, smakując swojej krwi i przy okazji oczyszczając jej twarz z pozostałości mojej substancji. – Zabraniam Ci tego, Olivia, błagam.

*Koniec Flashbacku*

- Jak z nią? – uniosłem lekko moją głowę, mierząc wzrokiem Zayna w wejściu do środka namiotu.
- Bez zmian, stary – jęknąłem. Pocierając zamknięte powieki. Westchnąłem, podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Próbowałeś już wszystkiego, Harry – wszedł do środka i umiejscowił się na zrobionej z kłody ławce. Popatrzył z troską w oczach na Olivię i przełknął ślinę.
- Nie wszystkiego – warknąłem, wstając z łóżka. Nałożyłem na dziewczynę moją bluzę a sam założyłem ręce na piersi.
- Nie możesz tego zrobić, to niebezpieczne, dla was obojgu! – krzyknął ale zaraz złagodniał, karcąc siebie za wybuch.
- Kurwa, odkąd się rozbudziła tamtego cholernego dnia, nie widziałem jej czekoladowych oczu, rozumiesz? Wiesz jaki to dla mnie pierdolony ból? Zżera mnie to od środka i dałbym wszystko, żebym to ja leżał na jej miejscu. Nie powinna była cierpieć. – przecieram czoło, lekko masując pulsujące skronie.
- Powinieneś Louisowi pozwolić tu wejść – i tu Cie mam.
- Jeżeli po ty tylko przyszedłeś to wypierdalaj – warknąłem. Rozumiem, okej? Rozumiem, że jest jej walonym chłopakiem, ale postaram się żeby to się szybko zmieniło. Dość, że jestem w niej zakochany, co u mnie to pieprzona rzadkość to jeszcze jestem jej opiekunem. Ja, nie on. Ja. I jak coś powiem w jej sprawie, jest to święte. Koniec, kropka.
- Spokojnie, Hazz. Jestem tu, żeby Ci pomóc stary.
- Jak?
- Odpocznij. Denerwujesz się. Od kilku dni nie wychodzić z tego namiotu i jestem cholernie ciekawy kiedy srasz – mówi, próbując chyba mnie rozśmieszyć ale mu to chuja wychodzi. – Dobra, okej, nie zajarzyłeś żartu. Wyjdź stąd Harry. Jeżeli nie chcesz zrobić tego dla mnie i przede wszystkim dla siebie to zrób to dla Olivii. Zastanów się. Jakby tu była przytomna to by Cię siłą wyciągnęła i zbeształa, że doprowadziłeś się do takiego stanu. – spojrzałem na dziewczynę, gdzie jej blada cera kontrastowała z żywymi, różowymi lekko rozchylonymi ustami. 
- Dobrze wiesz, że mam rację. Jak chcesz, to mogę tu zostać i nikomu nie pozwolić wchodzić – zamknąłem oczy, wierząc w słowa mulata. Powinienem odpocząć – dla Olivii.
- Ale zrób coś dla mnie – powiedziałem i podszedłem do Olivii. Zrobiłem to, co robiłem od 6 dni. Wgryzłem się w mój nadgarstek i przycisnąłem do jej ust. Odsunąłem się i złożyłem na jej spoconym czole pocałunek. – Nie zostawiaj mnie, pamiętaj – wyszeptałem i rzucając wdzięczne spojrzenie Zaynowi, wyszedłem z namiotu.
Wiem, obiecałem, że jej nie opuszczę i mentalnie jestem z nią w tym szałasie, ale powinienem coś zjeść i przypomnieć sobie jak wygląda słońce.
- Harry? – zdziwiony głos Ruby dobiegł mnie z tyłu. Odwróciłem się by zauważyć brunetkę. Patrzyła się na mnie jakby widziała ducha.
- Ta, to ja. – mówię, przygryzając wargę. Pomyślałem, żeby wrócić z powrotem do szałasu ale Zayn zauważył, że nad tym myślę i pokazał mi środkowy palec. Przewróciłem oczami, przeczesując włosy palcami.
Pomasowałem swoją szczękę, czując niewielki i mam nadzieję niewidoczny zarost.
- Co tam?
- Nic, chyba powinienem co jakiś czas zaczerpnąć świeżego powietrza – wzruszyłem ramionami, kierując się w stronę zrobionej przez nas samych kuchni. W sumie, nazywając to kuchnią, chyba na wiele nie liczę. Chłopcy z nudów skonstruowali stolik i kilka krzesełek ustawiając je koło większego drzewa. Na jednym z blatów, pokrytych większymi liśćmi leżały owoce i jeszcze nie usmażone ryby. Podszedłem luźnym krokiem do zapasów i wgryzłem się w banana. Dawno nie miałem niczego w ustach, więc nawet to było przyjemne. Przełknąłem kawałek, oglądając pozostałe owoce, kiedy nagle jakieś dłonie zjechały po moich plecach. Zamarłem z bananem w ustach. Co do chuja?
Odwróciłem się z podniesionymi brwiami.
- Cześć, przystojniaczku – starsza wersja Palis Hilton mizdrzyła się przede mną jakbym był sarną a ona lwem, czekającym na pożywienie. Jej nadęte usta wskazywały tylko na jej późny wiek i przymus wyglądania zajebiście. Pewnie lekarz plastyczny miał z nią sporo pracy.
- Znamy się? – odpowiedziałem chłodno, mierząc ją wzrokiem. Jej spódnica była zdecydowanie za krótka jak na jej wiek a bluzka z głębokim dekoltem odsłaniała za wiele.
Dawny Harry zaśliniłby się od razu a z jego spodni zrobiłby się namiot, ale nie dzisiaj. Nie teraz kiedy dziewczyna, do której darzy uczucia, cokolwiek to jest, leży nieprzytomna w namiocie opodal. Wzruszyłem ramionami, jakby oceniając kobietę przede mną. A tak na marginesie, skąd ona tu przypełzła?
- Nie, ale zawsze możemy się zapoznać, prawda? – kiepski tekst na podryw, madame. Taki przereklamowany trochę. Położyła dłoń na mojej klatce a ja zagwizdałem.
- Nie bądź tego taka pewna, paniusiu – odskoczyłem od niej, przechodząc obok.
- Co?
- Mam osiemnaście lat a Pani wygląda na czterdzieści plus, za przeproszeniem – wzruszyłem ramionami a kobieta rzuciła we mnie gromowe spojrzenie.
- Cokolwiek, ale nieźle byś wyglądał bez tych zbędnych ciuchów – mrugnęła do mnie.
O Boże, dajcie mi wiadro bo zwymiotuję.
- Emma – wyciągnęła w moją stronę rękę a ja tylko wykrzywiłem usta w grymasie.
- Peter – odpowiedziałem, mrużąc oczy. Co ona tu robi?
- Wiesz, śpię w namiocie Nialla, może wpadniesz wieczorkiem?
- Nie dziękuję, zaraz co? Jak to w namiocie Nialla? – zmarszczyłem brwi skonsternowanie.
- No wiesz, taki przystojny blondyn, metr osiemdziesiąt czystego seksu – wzdrygnąłem z obrzydzenia.
- Tak, wiem kto to Niall. Co ty w ogóle tu robisz? Jak się tu dostałaś? – kobieta tylko wzruszyła ramionami i wpatrywała się ponad moje ramię. Obejrzałem się zauważając Ruby i Nialla, idących w moją stronę ZE SPLECIONYMI PALCAMI. Coś mnie ominęło, huh?
Kiedy brunetka mnie dojrzała, odskoczyła od blondyna, robiąc się cała czerwona. Zachichotałem, przybijając braterską piątkę z Niallem.
- Emma – blondyn posłał jej zabójcze spojrzenie. Ci dwoje starannie nienawidzili siebie nawzajem. Czyżby Emma mu kiedyś obciągnęła?
- Niall – przygryzłem wargę, kiedy Ruby stała nerwowo obok chłopaka. Nie tylko mnie zwróciło to uwagę i Ruby zaraz była w objęciach blondyna.
- Wytłumaczysz mi to później – rzuciłem groźnie w stronę Ruby, która zachichotała, wtulając się w tors chłopaka. Emma zniknęła w lesie, co jakoś nas tak nie uraziło.
- Lecę do Olivii, zabezpieczcie się chociaż – mrugnąłem do nich, na co Niall tylko zbliżył się do Ruby a pożądanie zakryło jego oczy. Ruby wytknęła w moją stronę środkowy palec:
- Spieprzaj, Styles.
*
Nie wiem czemu nie poszedłem od razu do namiotu Olivii. Może się bałem zoabczyć znowu jej nieprzytomną przypominającą trupa postać na łóżku?
A może po prostu nie mam psychy znów stawić czoła lękom też związanym z syrenką.
Jednak w końcu podniosłem się z pisaku i przeczesując włosy na tył głowy, ruszyłem w stronę szałasów.
Moją uwagę przykuły jęki. Ciekawiło mnie, czy Niall już dobrze zaopiekował się Ruby, ale to na pewno nie był jej głos. Z moją szybkością i zwinnością ukryłem się w liściach przed jednym z szałasów. Niezauważalny zerknąłem do środka. Moje usta ułożyły się w ‘o’ widząc Louisa leżącego na łóżku. A na nim, nie kto inny jak wspaniała, dojrzała Emma!
Ruszyła swoimi starymi biodrami w górę i w dół a Louis tylko klną i próbował ją od siebie odsunąć. Jednak kobieta swoimi ruchami sprawiła mu niesamowitą przyjemność. Czy jej kości jeszcze to wytrzymują? Nie powinny już się łamać?
- Louis, no dawaj nie bądź taki oporny.
- Zjeżdżaj, Emma. Mam Olivię, odpierdol się – mówił, chociaż jego ciało ulegało pod wpływem cielska tego wieloryba. Aż mi się rzygać zachciało. Bezszelestnie oddaliłem się od tego popieprzonego szałasu, ruszając w stronę znajomego namiotu.
To było takie obrzydliwe. I jeszcze Louis. Wiem, że ją odrzucał ale kurwa, jego dziewczyna leży w szałasie obok a on… nie, nie zniosę więcej myśli o tej pieprzonej sprawie.
Niech robi co chce, ważne by Olivii nie skrzywdził. To jest priorytet.
Jednak kiedy wszedłem do środka namiotu, zastałem puste miejsce. CO. KURWA?
Moje serce stanęło a nogi zrobiły się jak z waty. Nawet się nie zastanawiając i nie dopuszczając do siebie najgorszych myśli przebiegłem prawie cały teren w poszukiwaniu Oliv.
- Co to kurwa ma być, Zayn!? – warknąłem widząc chłopaka stojącego na brzegu plaży. Jego bose stopy zalewała fala.
- Spójrz – uśmiechnął się słabo, wskazując głową wodę. Odwróciłem niepewnie wzrok od twarzy mulata i zamarłem. Poczułem jak moje nogi załamują się i gdyby nie ramię przyjaciela, leżałbym w piasku. Kopara opadła mi na piach a oczy wyszły z orbit.
- OLIVIA!? – krzyknąłem, widząc jej włosy falujące razem z falą. Odwróciła się w moją stronę a oczy od razu zabłyszczały, kiedy mnie zauważyła. Nie wierzę w to co widzę. To muszę być jakieś omamy.
- To nie wyobraźnia ani sen, Harry – odparł Zayn jakby czytając mi w myślach – Po twojej krwi rozbudziła się i nagle jakby dostała podwójną energię, zażądała żebym zabrał ją do wody, bo wtedy dojdzie całkowicie do siebie. Miałem już po Ciebie iść, ale uparła się, że musi to być teraz… - i już dalej nie słuchałem przyjaciela bo wbiegłem do chłodnej wody, żeby uwierzyć. Żeby dotknąć jej skóry i ją poczuć. Dziewczyna co dziwne – nie przemieniła się. Woda otaczała już mój pas, kiedy złapałem twarz dziewczyny w dłonie i przyciągnąłem ją do siebie. Była prawdziwa. Czułem jej gorący oddech na szyi i ręce oplatające moje ciało. Mruczała moja imię do mojego ucha a mi zrobiło się słabo. Tak bardzo za nią tęskniłem.
- Olivia, jakim cudem… - pokręciłem głową – to jest niesamowite, cud, Boże, Olivia – nie potrafiłem zbudować porządnego zdania, cały czas kręcąc wzrokiem po twarzy Olivii. Przytuliłem ją tak mocno, jakbym bał się ze może w każdym momencie zniknąć. I to w sumie jest całkowita prawda.
Odsunąłem się od niej, podziwiając jej piękną twarz. Nabrała rumieńców a czekoladowe oczy błyszczały. To niemożliwe.
- Harry, jestem tutaj, nie zgnieć mnie, bo druga ja nie powstane – zaśmiała się. Boże, ten śmiech.
- Nie wierzę..
- To uwierz, Harry. Już jest wszystko w porządku – wymamrotała, gładząc moje włosy do tyłu.
- I,i pamiętasz wszystko? – zapytałem, przełykając ślinę. Trochę wpadam w błoto, jak zapomniała to co się wydarzyło zaraz przed jej omdleniem.
- Pamiętam wszystko, Harry – podkreśliła środkowe słowo, wbijając we mnie swój wzrok. Żołądek podskoczył mi do góry, kiedy wplotła swoje mokre palce w moje włosy. Objąłem jej pas i przyciągnąłem bliżej.
- Co teraz zrobimy? – zapytałem. Jestem idiotą. Dopiero co wróciła do nas a ja już się jej wypytuje o takie bzdury. Kretyn!
- Ja.. ja..
- Nadal nie wierzę, że tu jesteś – przerwałem jej, nie chcąc słyszeć jej odpowiedzi.
- To zrobię coś, żeby sprawić, że uwierzysz – odparła po krótkiej chwili ciszy i wzajemnego spoglądania sobie w oczy – Harry, to co Ci powiedziałam, wszystko było prawdziwe – tłumaczy a ja robię się jednym wielkim budyniem.
- C-co?
- Zamknij się w końcu i mnie pocałuj – naparła na moje usta tak szybko i niespodziewanie, że cofnąłem się o krok w tył. Jej nogi oplotły mój pas a pierś przycisnęła się do mokrej koszulki.
Na początku było delikatnie i namiętnie, ale kiedy jej palce pociągnęły moje włosy zmieniło się na brutalne i pełne miłości całowanie. Jęknęła mi w usta, kiedy zanurzyłem się. Całowaliśmy się nadal, kiedy nasze włosy związały się ze sobą. Jej dłonie pocierały moje policzki, kiedy poznawałem jej podniebienie. Olivia użyła swojego języka by pokrzyżować mi plany. W końcu nie wytrzymałem i musiałem wypłynąć na górę by zaczerpnąć powietrza.
Popatrzyłem w jej oczy, a ona przytuliła się do mnie.
- Przepraszam – wyszeptała a ja zmarszczyłem brwi – Za Louisa. O-on musi się dowiedzieć. Musimy to skończyć – wciągnąłem powietrze, czując jakby wbiła mi sztylet prosto w serce.
- Przepraszam, że w ogóle to zaczęłam, nie powinnam była.. – moje serce znajdowało się teraz pod jej butem, kiedy tańczyła na nim salse.
- Ja- ja nie chciałam Ci wcześniej mówić, bo myślałam, że mnie nienawidzisz. Że uważasz mnie za bachora którego musisz niańczyć jako że jesteś moim opiekunem – pociągnęła nosem a ja stałem tam całkowicie skonsternowany.
- Nigdy nie potrafiłbym Cie znienawidzić.
- Daj mi dokończyć. – posłała mi znaczące spojrzenie – Nasze wcześniejsze zachowanie samo mówiło za siebie, że nie przepadamy za sobą, ale te wszystkie wspólne chwilę, to jak mnie masowałeś przy okresie i jak mnie uratowałeś wtedy w parku, ja-ja nie potrafię nadal oszukiwać Louisa.
- Co?
- Co, co? O ja Cię, nie mów mi że myślałeś że chce skończyć z nami – opuściła ramiona, kiedy zauważyła moje niepewnie spojrzenie.
- Harry, kocham Louisa – powiedziała a moje serce rozpadło się na miliony kawałeczków – Ale to w Tobie jestem zakochana – mówi, słodko przygryzając wargę. O Mój słodki Boże. Ona.jest.we.mnie.zakochana.
- Kocham Cię, Harry, od dawna – wymamrotała, błądząc palcami w moich włosach.

- Kocham Cię, Olivia – powiedziałem i połączyłem nasze usta w kolejnym, namiętnym pocałunku. 


____

CZEŚĆ, DZIOŁCHY.
WIELKIE, OGROMNE DZIĘKI ZA PRAWIE 30 TYS WYŚWIETLEŃ W IMIENIU WŁASNYM I JULKI!
NALEŻĄ WAM SIĘ GRATKI I BRAWA, BO BEZ WAS NASZE OPOWIADANIE BY NIE ISTNIAŁO. KOCHAMY WAS!
Z OKAZJI TEGO WIELKIEGO WYDARZENIA, PROSIMY, ŻEBY KAŻDY WYJĄTKOWO, KTO PRZECZYTAŁ TEN ROZDZIAŁ, SKOMENTOWAŁ GO. NAWET GŁUPIĄ KROPKĄ, ALE ŻEBY DAĆ NAM ZNAĆ ILE OSÓB CZYTA NASZE OPOWIADANKO, Z GÓRY DZIĘKI WIELKIE, LULZ XX

JESZCZE RAZ WIELKIE BRAWA I GRATKI X


od 19 leci batman na hbo, i mimo że go oglądałam już z 9405839048 razy to i tak teraz też oglądam. sory że dopiero teraz dodaje, ale Christian jest zajebisty i nie moge od niego wzroku oderwać, oh Bale! Co ty ze mnąrobisz ;_; 

A teraz co do rozdziału :D
Zauważyłyście pewnie, że rozdział prawie cały z POV Harrego , no więc tegoł, nie dziwcie się bo Olivia jeszcze nie jest sprawna i nie wiedziałaby jak wyglądają sprawy :D
Soł no wieta ;D

wgl, przepraszam za ten rozdział. strasznie mi się nie podoba :C pierwszy raz - moim zdaniem - zawaliłam rozdział po całości, wybaczcie.

SĄ KONTA DO ODDANIA W DOBRE RĘCE.
OBIE Z DIX JESTEŚMY W III GIMBAZIE I NIE DAMY RADĘ PROWADZIĆ WSZYSTKICH KONT.
Osoby takie jak:

Liam
Harry

oraz

Zayn
Caspar

Są dostępne i jeżeli zechciecie sie nimi zająć to kontakt jest w poniższym poście 'Ważne!'
Z góry wielkie dzięki xx
Dziekuję dziewczynom, które zajęły się kontatmi Louisa i Nialla! <3


NO TO HOLIVIA MOI DRODZY.!  Jak Wam się podobało?

Zapraszam na ''mojego'' bloga: http://indestructible-onedirectionfanfiction.blogspot.com/

LOVCIAM WAS I DO NASTĘPNEGO, ADIOSSSSSSS XXXXX

ASKASKASKASK

14 komentarzy:

  1. W końcu się doczekałam pocałunku. Ale ona teraz zerwie z Louisem prawda? Prawda. Ha jestem bogiem

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja bym chciała żeby była z Lou ;-; Ale i tak rozdział świetny ! :3

    OdpowiedzUsuń
  3. rozdział świetny !! <3 i nie ma sprawy ,to dla mmie przyjemność ,że zajęłam się kontem . <3

    OdpowiedzUsuń
  4. awww mój ulubiony paring xx po prostu brak słów na zajebistość rozdziału..... Harry i Olivia jak to ślicznie brzmi...
    jak możesz myśleć że ten rozdział jest straszny? jest wukurwosty xx
    doo następnego Skarbie one i two xx i zapraszam do siebie na kolejny rozdział xx (jeśli go zdążę napisać dzisiaj ale mam całe 2 tyg ferii juu huuu)
    http://magic-fanfiction.blogspot.com/
    wasza wierna czytelniczka :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały rozdział :D
    Jeeee nareszcie Olivia się obudziła.. Harry dał jej swoją krew.. Hmm ♥
    Końcówka była wspaniała.. nareszcie z nim jest.. i się kochają.. Dobrze, że sobie to w końcu uświadomiła..
    Szkoda mi trochę Lou.. No bo on ją nadal kocha.. :(
    Głupia Emma !! Już jej nie lubie..
    Czekam na next..
    Pozdrawiam.. <3
    ~ @Roxy_Wachowiak ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. NIE. NIE. NIE.
    OLIVIA MA BYĆ Z.LOUISEM.
    Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  7. Swietny, chciaz wolalabym zeby Olivia byla z Lou ale to ty decydujesz a nie ja :p @Magdalovefood

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział Świetny , Nareszcie wyznała to Harry'emu <3 Trochę mi szkoda Lou , ale ma nadzieje że będzie dobrze i on wróci do El , a Zen do Pezz . Ta Emma mnie wkurwia :) Jestem głupia , ale czytam rozdział i myślę , co będzie z ich nauką , z ocenami , że nauczyciele dadzą im jakieś kary ;p . I przecież Lou to nie czarodziej , to jak zadziałało ten czar który wypowiedział + Czy oni mogą używać tam mocy i jak się tam znalazła wkurwiatorka (Emma) , wyłapuje parę momentów od początku < czyli od 1 rozdziału ) z Domu Nocy . Czytałyście tą serie ?
    Troszkę się rozpisałam , pierwszy raz ;p
    @Sandra1DHZLLN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytalam cala serie <3 ale nie pamietam zebym cos pisala wiazacego z nia. Moze skojerzenie ale...
      /Grossa

      Usuń
    2. Ja nie czytałam, ale podobno fajna... :3 /Dix

      Usuń
  9. świetny! uwielbiam ten blog! jest najlepszy :* cieszę się że Olivia kocha Harrego bo moim zdaniem pasują do siebie :* czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezuuu ! *.* kocham to opowiadanie ! i wreszcie Oliv będzie z Hazz aww <3 ale mam pytanko xD co to Flashback ? :p czekam na kolejny ! dodawaj szybko :*

    OdpowiedzUsuń