Z ostatniej chwili!

Piszcie do nas na asku wasze ulubione momenty z opowiadania! Chcemy dowiedzieć się, co wam się najbardziej podobało :)

piątek, 24 stycznia 2014

35. Olivia CZĘŚĆ II


Zacznę od przeprosin. 
Nie miałam wczoraj prądu co się równa jako brak internetu i brak baterii w laptopie. Przepraszam bardzo wszystkich, których zawiodłam. 




Kiedy metalowe płyty zsunęły się ze sobą, poczułam nagły przypływ strachu. Co Harry zamierza?
- Spokojnie, nie gryzę – mówi, jakby czytając mi w myślach. Przełknęłam głośno ślinę i oparłam się o zimną ścianę za plecami. Uśmiechnął się cwaniacko, napierając na mnie swoim ciałem. Zaczerpnęłam powietrza z charakterystycznym świstem, kiedy między nami nie było żadnej pustej przestrzeni nawet na wsunięcie kartki papieru.
- Nawet nie masz cholernego pojęcia jak bardzo mnie teraz pociągasz – wyszeptał mi do ucha a ja poczułam jak moje ciało drży z przyjemności kiedy jego ręka sunęła w dół od tali do ud. – Tyle rzeczy mógłbym zrobić z Tobą w tej windzie – przygryzł wargę wpatrując się w moje tęczówki. Jego oczy zaszły całkowitą ciemnością, zostawiając malutki okręg zieleni. Pożądanie biło od niego z niesamowitą mocą przenosząc trochę namiętności na mnie. Bez zastanowienia złączyłam nasze usta ale Harry odsunął się ode mnie.
- Nadal jestem zły. – powiedział bez ogródek odsuwając się ode mnie. Prychnęłam, wywracając oczami.
- Dobra – rzuciłam, wychodząc z windy, przy okazji wyrywając pierwszy lepszy klucz z dłoni chłopaka. Specjalnie kręcąc tyłkiem ruszyłam przed siebie szukając mojego pokoju. Domyślam się, że rodzice Nialla przepadają za przyjaznymi kolorami, bo cały korytarz pokrywała kremowa tapeta. Wyglądające na bardzo drogie żyrandole i kinkiety wystające ze ścian były zbudowane ze święcących się kryształów. Uśmiechnęłam się widząc ciemne drzwi z napisem wypisanym również na moim kluczu. Przekręciłam zamek a mój uśmiech jeszcze bardziej się powiększył. Korytarz utrzymany w ciemnym granacie ograniczał mój widok na dalsze pomieszczenia. Zdjęłam buty rzucając je na wyznaczoną półkę i wbiegłam głębiej do pokoju. Pisnęłam radośnie widząc ogromny salon. Jasne, dobrze wypastowane panele pokrywały podłogę. Ślizgając się podeszłam do skórzanej kanapy ecru i z zapartym tchem patrzyłam na ogromny, plazmowy telewizor powieszony na ciemnej ścianie. Zaraz pod nim iskrzył się kominek. Spoglądając w lewo widziałam nieduże schodki prowadzące zapewnię do sypialni oraz mały kącik do czytania lektury. Odwróciłam się i westchnęłam. Wyszłam przez wielkie okna na taras, z którego widok był oszałamiający. 








- Pięknie, co? – wzdrygnęłam się ale nie odsunęłam od barierki, kiedy chłopak stanął koło mnie. Fuknęłam, ignorując go. – Jesteśmy na Bahamach – kontynuował a ja nadal próbowałam go olewać. – Odezwiesz się do mnie? – powiedział nieco zniecierpliwiony wbijając we mnie swoje zielone tęczówki. Zmrużyłam oczy oglądając buzujące fale obijające się o skalisty brzeg. Tu jest naprawdę pięknie. – Olivia. Powiedz coś. – dodał nieco zirytowany. Zacisnęłam usta w pojedynczą kreskę by powstrzymać chichot. Wnerwiony Harry, lubię to. – Olivia?
- Idę do swojej sypialni – odparłam, odwracając się na pięcie. Jednak kiedy chciałam zrobić krok stanął przede mną. Przechyliłam się w lewo, on w swoje prawo. I na odwrót. Pieprzony wampirek.
- Naszej, kochanie – mówi, wzruszając ramionami. Zmierzyłam go wzrokiem robiąc rozbawioną minę.
- Jesteś przecież na mnie zły – podnoszę ramiona, następnie je opuszczając. – Poproszę Louisa żeby dotrzymał mi towarzystwa w nocy – rzucam, w końcu go omijając. Wiedziałam, że trafiłam w zwycięski punkt. 
- Nie pozwolę Ci – jego oczy pociemniały od złości i zirytowania, kiedy szedł koło mnie. Wbiegłam po schodkach na górę i otworzyłam pierwsze drzwi. Łazienka, cudownie. 



Brązowe kafelki pokrywały ścianę a wielka, z hydromasażem wanna stała w rogu pomieszczenia. Uśmiechnęłam się, rozmarzając o gorącej kąpieli. Zamknęłam drzwi i wymownie spojrzałam na loczysława, który zagradzał mi drogę.
- Nie będziesz z nim dzieliła pokoju, prawda? – jego głos się załamywał, kiedy unikał mojego wzroku.
- Nie wiem, kusząca propozycja – mówię, przygryzając wargę.
- Wykańczasz mnie, kurwa – warknął, przeczesując włosy – Olivia, nie śpij z nim bo wtedy…
- Wtedy co, Harry?
- Skoczę z mostu.
- Co?
- Albo rzucę się pod samochód.
- Harry! – pisnęłam rozszerzając oczy. On nie mówi poważnie.
- Jest wiele sposobów na samobójstwo, czytałem ostatnio..
- Przypomnij mi, żebym zmieniła Ci lektury na następny czas – burknęłam, przeczesując włosy.
- Mogę też wykrwawić się na śmierć, albo sprowokować jakiegoś wilkołaka żeby mnie ugryzł. – kiedy zauważył moją zdezorientowaną minę dodał – no wiesz, jad wilkołaka i takie sprawy – wzruszył ramionami a mi zrobiło się słabo.
- Jesteś kretynem.
- No dość, że mnie szantażuje, nie chce wpuścić do sypialni to jeszcze wyzywa! I weź tu z taką żyj!
- Nikt Ci nie karze – dźwignęłam brwi, wpatrując się w jego oczy. Taka niesamowita, wiosenna zieleń.
- Dobra, dobra. Potrafiłbym z Tobą żyć, ale no Oliv – jęknął, lekko się zniżając żeby być na równym poziomie co ja. – No proszę, tak bardzo bardzo ładnie – uśmiechnął się, ukazując dołeczki w policzkach. – Nawet możesz wiesz, wsadzić mi no wiesz – puścił mi oczko, starając się żeby jego wypowiedz brzmiała dość dwuznacznie.
- Tak wsadzę Ci i to bardzo głęboko – odparłam, przechodząc obok niego – Kij w dupę – dodaję otwierając kluczem drzwi do pierwszej sypialni. Od razu trafiłam na to z dwuosobowym łóżkiem.
- Tu jest jak w jakimś cholernie drogim domu a nie w hotelu! – pisnęłam rzucając się od razu na łóżko. 



Podłogę pokrywały brązowe, duże kafelki a pościel utrzymana była w fioletowym odcieniu. Toaletka utrzymana w motywie barokowym, tak jak większość z mebli, była prześliczna. W lustrach znajdujących się na olbrzymiej szafie odbijały widok zza okien.
W wielkim łóżku zmieściłoby się przynajmniej z pięć osób. Ale jeden, ogromny, brudny grubas właśnie zajął miejsce pozostałym czterem osobom.
- Źle by było gdyby takie łóżko się straciło.
- Wcale by się nie straciło, Louis byłby pewnie bardzo zadowolo..
- Nawet. Tego. Nie. Kończ – cedzi przez zęby, podnosząc na mnie głowę. Przygryzam wargę. – I tak dałaś mi już dobrą nauczkę, przez to, że zagroziłaś że to jego wybierzesz..
- Nie powiedziałam tak, Harry. Nie wiem kogo…
- Widziałem jak szliście tutaj, okej?
- Jak…
- Jestem wampirem, kojarzysz? Szybkość? Coś Ci to mówi? – mam ochotę umieścić moją pięść na jego szczęce, kiedy zachowuje się jak skończony dupek. Ale w końcu to w takim Harrym się zakochałam.
- W ogóle dlaczego pozwalam Ci tutaj ze mną leżeć? – powiedziałam, kręcąc głową.
- Bo jestem niewiarygodnie przystojny?
- Właściwie to jesteś średnio przystojny, prawdę mówiąc – wzruszam ramionami a chłopak rzuca mi zranione spojrzenie chociaż w oczach widać rozbawienie.
- Jasne, a Niall nie lubi jedzenia – puścił mi oczko a ja się uśmiechnęłam.
- Idę się umyć, przydało by się.
- Tak, też tak uważam.
- Twierdzisz że śmierdzę?
- Tylko trochę – ugh! Już mówiłam jak bardzo nienawidzę tego dupka? I jeszcze tak bardzo jestem w nim zakochana. – Ale to jakie masz ciało wszystko rewanżuje – puścił mi oczko a ja rzuciłam w niego poduszką.
- Jesteś dupkiem! – pisnęłam, kiedy uchylił się od uderzenia. Złapał mnie za biodra i umieszczając na swoim ramieniu przebiegł pokój kilka razy w koło. Oczywiście minęło tylko parę sekund kiedy to zrobiliśmy. [wampirza szybkość przyp.aut]
- Ale twoim – uśmiechnął się rzucając mnie na łóżko. Jak szmacianą, kurwa, lalkę. – Nie o to mi chodziło, laleczko.
- Miałeś nie czytać moich myśli! – krzyknęłam mierząc go gromiącym spojrzeniem.
- Są takie kuszące…
- Spanie w jednym pokoju z Zaynem też jest kuszące! – warknęłam a jego szczęka zacisnęła się. Zmierzył mnie wzrokiem i sekundę później wisiał nade mną, przygniatając mnie do łóżka.
- Wydaje mi się, że noc z wampirem jest najbardziej pociągająca – wyszeptał, kiedy przygryzł płatek mojego ucha. Mój oddech przyśpieszył, kiedy naparł na mnie dolną częścią ciała.
- Tylko twoim zdaniem – mój głos zadrżał, chociaż próbowałam go opanować.
- Zdradzasz się samym tym, że już prawie jesteś cała mokra, kochanie – wyszeptał, zjeżdżając dłonią w dół mojego uda.
- Zamknij się – warknęłam na jego zboczoną zmianie. – Jakbyś zapomniał zakład wygrał Louis, więc możesz dać sobie z tym spokój a mnie przestać ranić – splunęłam, zeskakując z łóżka, zostawiając go w kompletnym zdezorientowaniu.
- Olivia, przez to nie tak – powiedział, odprowadzając mnie wzrokiem. Nie ruszył się z materaca nawet wtedy kiedy otworzyłam już drzwi od pokoju. – Dobrze, wiesz że to nie o zakład chodzi – wyszeptał, kiedy przekroczyłam w próg.
- Robisz tak, że przestaje w to wierzyć. – również szepczę opuszczając pokój. Łzy napłynęły im do oczu. Stajesz się strasznie uczuciowa, Olivia. Caleb by Cię nawet nie poznał.
Weszłam do ogromnej łazienki, odwiedzonej wcześniej. Usłyszałam westchnięcie najprawdopodobniej należące do Liama. Podejrzewam, że chłopcy dotarli do pokoju i właśnie zachwycają się apartamentem tak jak wcześniej ja.
Odkręciłam wodę, zrzucając z siebie lekko brudnawe ciuchy. Składając je w kostkę, położyłam na parapecie. Z przyjemnością zanurzyłam się w ciepłej wodzie, okrywając swoje ciało. Nalałam hotelowy płyn do kąpieli i po chwili wytworzyła się jasno różowa piana. Zakręciłam wodę i zatopiłam głowę, zamykając oczy. Tak bardzo dobrze.
Przeczesałam włosy, kiedy wyłowiłam się z wody. Nałożyłam truskawkowy szampon na włosy a na twarz jakąś maseczkę, polecaną przez panią Horan. Ruby, nieźle sobie męża wybrałaś. Dość że przystojny, zabójczy, zdolny i nawet nie głupi to jeszcze ma niezły portfel. No idealniejszego nie znajdziesz.
Harry.
Pieprzona podświadomość. Dlaczego Harry, a dlaczego nie Louis? Co mam zrobić? Nienawidzę podejmować decyzji a teraz jeszcze chodzi o chłopaków. Czuję się jak nastolatka, mająca pierwszą okazję na miłość. Czy jak wybiorę Louisa, będę tego żałować? Jest zawsze taki przyjazny, miły, pomocny, zabawny a Harry jest całkowitym jego przeciwieństwem. Wulgarny, arogancki, chamski…
Jęknęłam, opierając głowę o zagłówek. Czy to musi być takie trudne?
Może najlepiej będzie jak daruję sobie oby dwóch? Wiem, ze jak wybiorę jednego, będzie 2:1. Dwie osoby będą szczęśliwe a pozostała jedna będzie zraniona. Jak wybiorę opcję c), wtedy trzy osoby będą zranione. Czy to ma sens?
Przymknęłam powieki, to jest naprawdę trudne. Nie chcę ranić Louisa, wiele z nim mnie łączy. Kocham go, jestem tego pewna. Z chęcią miałabym ich dwu. Byłoby 3:0, każdy byłby szczęśliwy. Jak O, z Savages, mająca Bena i Johna tylko dla siebie. Hm, ale Harry i Louis nie są dilerami dragów i nie mają ogródka pełnego marihuany. I tu mamy różnice. [Mowa o filmie Savages z kolesiówką z Plotkary ;o przyp aut] Ty! Tak do Ciebie mówię! Jak jest tam na górze? Sprawiłbyś może że dostanę jakąś wskazówkę? No nie wiem, imię któregoś z chłopców w ciasteczku z wróżbą? Cokolwiek?
Ponownie zanurzyłam się w ciepłej wodzie, jęcząc z przyjemności. Dokładnie czułam, że brak prysznica przez kilka dni źle na mnie wpływa a jak tylko wyjdę z wanny odczuję, że jestem nowonarodzona.
- Olivia? – podskoczyłam, gwałtownie siadając prosto. Moje mokre włosy ułożyły się w pasma na plecach. Musiałam mrugnąć kilka razy by wyostrzyć obraz.
- Louis? Do cholery co ty tu robisz? – zapytałam, od razu zakrywając się rękoma.
- Wiesz, że już Cie widziałem, kochanie – mrugnął do mnie, lekko chichocząc. Posłałam mu gromiące spojrzenie, przygryzając wargę. Czy to jakiś znak od tego na górze? Czy to Louisa powinnam wybrać?
- Chciałem tylko się wysikać a tu patrzę, syrenka w wodzie – cmoknął mnie w policzek a następnie siadając na sedesie. Skrzyżował nogi w kostkach a ręce na piersi i z przeszywającym wzrokiem wpatrywał się w moje tęczówki.
- Chciałabym się wykąpać, Lou – mruknęłam ukrywając uśmieszek. Sam łobuzersko wykrzywił usta i przewrócił oczami.
- Okej, okej, wychodzę już ale mam jedną sprawę – powiedział poważnie. Bałam się tego co zamierza powiedzieć – Powiedz mi co masz zamiar robić, ok? Nie chcę się dowiedzieć ostatni albo od napalonego Harrego wrzeszczącego mi w ryj, że wybrałaś jego. – mówi a mi pęka serce. Wiem już jaką decyzję podjęłam. Wiedziałam już, po moich uczuciach jak to Louis wszedł do łazienki. – Wiesz, że Cie kocham? Kocham Cię, Olivio. I chcę żebyś była szczęśliwa, nawet z tym kutafonem aka Harrym, który chyba nie wie co to szczotka – wzruszył ramionami.
- Louis, podjęłam już decyzję – odparłam niepewnie, patrząc mu głęboko w oczy. – Kocham Cię, Lou – rzucam i opowiadam mu o swojej decyzji.
*
Siedzę już w wannie chyba z dwie godziny. Dolewam sobie wodę co chwilę, żeby utrzymać temperaturę. Wiem, że podjęłam dobrą decyzję. Znaczy, tak mi się przynajmniej wydaje i mam nadzieję, że nie będę jej żałować.
Pukanie do drzwi sprawiło, że westchnęłam. Nie odpowiedziałam, ale osoba będąca za drzwiami nawet nie miała zamiarów przestać.
- Olivia, wiem, że tam jesteś. – Harry. Wyraźnie rozpoznałam zirytowany ton chłopaka.
- Odpieprz się – odpowiedziałam, bojąc się tej rozmowy. Co ja mu powiem? Nie potrafię.
- Jak zwykle miła – wyczuwałam, że przewrócił oczami. Klamka zsunęła się w dół a ja żałowałam, że nie zamknęłam drzwi na klucz. Od razu bardziej zagłębiłam się w wodzie, żeby nie widział mojego nagiego ciała.
- Chyba musimy porozmawiać.
- Nie wydaję mi się. Odwal się, nadal jestem zła – powiedziałam, zamykając oczy.
- Oj, nie zrobię nic niewłaściwego, słowo skauta – odparł przesuwając dłoń na serce. Przewróciłam oczami, nadal próbując go olewać.
- Hej, przepraszam – wyszeptał, nagle znajdując się przy wannie. Podskoczyłam, odsuwając się w kąt, jak najdalej od Harrego. – Ej, proszę – wyszeptał ledwo słyszalnie a w jego oczach dostrzegłam ból.
- Jestem nago, Harry – spojrzałam na niego znacząco a on tylko machnął ręką. Przygryzłam usta i zanurzając się w wodzie i pianie podpłynęłam do ściany wanny. Ułożył dłonie na wannie, kładąc na nich głowę. Spojrzałam mu w zieleń tęczówek i poczułam jak serce mi podskakuję.
- Mogę Cię pocałować?
- Nie – odpowiadam, uśmiechając się.
- Dlaczego?
- Bo najpierw daj mi coś powiedzieć – wzruszyłam ramionami, przybliżając się do niego. Objęłam go mokrymi ramionami, lekko mocząc kołnierzyk jego koszulki. Wplotłam swoje palce w jego włosy, lekko pociągając. – Kocham Cię, Harry – szepczę, zbliżając usta do jego twarzy.
- Ja Cie…
- Miałeś dać mi dokończyć – odparłam zirytowana – Zostań ze mną Harry. – mówię a on marszczy brwi. Muskam swoim nosem jego i uśmiecham się lekko. – Przeprosiłam Louisa i wszystko mu wyjaśniłam. Nie potrafię z nim być, wiedząc, że więcej czuję do Ciebie. Sprawiasz, że jestem szczęśliwa, zraniona, zła w jednym momencie. Doświadczasz mnie w różnych sprawach i wykorzystujesz swoją cholernie przystojną buźkę za każdym razem kiedy mnie przepraszasz a co najgorsze to wszystko mnie kręci. Uwielbiam to, jak jesteś dla mnie miły, uprzejmy, kochany a jeszcze bardziej się w Tobie zakochuje kiedy się kłócimy i udowadniasz swoje racje.
- Czyli kochasz mnie wtedy kiedy Cie wyzywam i się kłócimy?
- Nie, Harry. Nie tylko za to – mówię i muskam jego usta.
- Czyli… mogę Ci się oświadczyć?
- Co!? – krzyczę, kiedy unosi brwi.
- Żartuję przecież, Olivia. Jeszcze na to za wcześnie – mówi, puszczając mi oczko – Jeszcze – wszepczę a ja udaje że nie słyszę a moje serce nie wykonuje milionów szczęśliwych obrotów.
- Kiedy Louis wszedł do mnie do łazienki, przyznaje szczerze, że zawiodłam się, że to nie ty – odparłam, przeczesując jego włosy – I wtedy zauważyłam, że naprawdę chciałabym, żebyś to teraz ty był tu przyjmie. Żebyś to ty pocałował mnie. I wiedziałam już co powinnam zrobić.
- Kogo wybrać.. – dokończył szeptem, wpatrując się w moje tęczówki. – Kocham Cię, Olivia – nie zdążył nic innego powiedzieć, bo złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Podniósł się lekko, klękając przy wannie. Uniosłam się, chociaż zaraz tego pożałowałam bo skapnęłam się że odsłaniam klatkę piersiową. Harry nawet nie zwracając na to uwagi, przycisnął moje mokre ciało do jego, kontynuując pocałunek. Był pełen miłości i namiętności. Przez niego mówiliśmy sobie jak bardzo jesteśmy w sobie zakochani.
- Mogę? – wiedziałam o co pytał. Nie tylko ja czułam tą atmosferę między nami i zdecydowałam, że chciałabym to zrobić. Skinęłam głową a chwilę później oplatałam nogami pas Harrego. Przyparł mnie do brązowych, zimnych kafelek, kiedy szukał ręką w szafce ręczników. Wyjął jeden kremowy i oplótł go na moim mokrym ciele, cały czas patrząc mi w oczy. Postawił mnie na podłodze i skinął głową, żebym robiła to co chcę. Złapałam jego dłoń, splątując palce i wyprowadziłam nas na zewnątrz.
Sceny 18+, czytasz na własną odpowiedzialność.
Czułam palący wzrok na moich plecach i tyłkach, kiedy prowadziłam. Od razu kiedy zamknęłam drzwi do pokoju, Harry przyparł mnie do drewnianej powierzchni. Pocałował mnie natarczywie i gwałtownie a mnie wcale to nie przeszkadzało. Oddałam pocałunek z tą samą pasją co on. Uniósł mnie a ja oplotłam go nogami w pasie. Ręcznik się trochę rozluźnił, ale nie dbałam o to. Podbiegł do łóżka i kładąc mnie na nim, nachylił się nade mną. Zmierzył wzrokiem całe moje ciało i przygryzł wargę.
- Jesteś taka piękna – wyszeptał, zatrzymując wzrok na każdej części mojego ciała. – Wiesz, że jak nie przestaniemy to się nie powstrzymam – powiedział poważnie, patrząc mi w oczy. Skinęłam głową i odwróciłam nas tak, że to ja górowałam. Usiadł a ja wgramoliłam się na jego kolana. Znów pocałowaliśmy się namiętnie a ja wyczułam jego erekcję przy swojej kobiecości. Na szczęście był jeszcze w jeansach.




Z pytaniem w oczach spojrzał na mnie, kiedy jego dłonie masowały mi plecy. Lekko skinęłam głową, a on zaczął rozpinać mój stanik. Zmarszczył brwi a ja zachichotałam.
- Pomóc Ci?
- Nie. Dam radę – mówi skupiony i nadal bawi się za moimi plecami. W końcu westchnął i zrezygnowany założył ręce na plecy. Pozbyłam się stanika a oczy Harrego rozszerzyły się na widok mojego biustu. Przygryzłam wargę, rumieniąc się.
- Jesteś, kurwa, taka idealna – wychrypiał, od razu mnie całując. Popchnęłam go, dlatego się położył. Zaczął całować mój obojczyk a ja jęknęłam. 


 Jego erekcja otarła się o moje udo, kiedy teraz to Harry jęknął. Dłońmi poznawał moje ciało kiedy ja szarpałam jego włosy.
- Jesteś tego pewna?
- Tak! – krzyknęłam, kiedy wessał się w moją skórę. Sprawiał, że czułam się tak dobrze.
- Nie jestem pierwszy co? – zapytał a ja posmutniałam. Spojrzałam w jego tęczówki i przygryzłam wargę. – Louis? – skinęłam głową a on jęknął, rzucając głową w tył.- Muszę sprawić, żebyś poczuła się sto razy lepiej niż z nim – wyszeptał, łapiąc mnie za biodra. – Kocham Cię, Olivia – wymówił zanim zaczęliśmy się ponownie całować.



 Zsunął ze mnie ręcznik a ja uniosłam jego koszulkę. Pozbył jej się od razu a ja skanowałam jego czarny tusz. Taki idealny. Przygryzłam wargę wędrując palcem po motylku na jego klatce. Przeszłam do jaskółek a potem ucałowałam każdą z nich. Lekko się poruszył a ja spojrzałam w dół. O kurde!
- Pozbędziemy się ich, bo mi trochę dokuczają – mówi, poruszając biodrami.
- Jak zwykle, Harry Styles we własnej osobie – puszczam mu oczko, kiedy zawisa nade mną.
- Olivia Styles, świetnie to brzmi, prawda? I jeszcze małe Stylesiątka – puszcza mi oczko, całując moją szyję. Wysyła mi miliony odczuć. Czułam ciepło na dole brzucha i jęknęłam kiedy zniżył pocałunki w dół mojej szyi. Pocałował miejsce dołeczek pomiędzy moimi piersiami.
- Jesteś pewna?
- Tak, Harry. Zróbmy to, bo mnie wykończysz – odparłam, podnosząc biodra, chcąc więcej.
- Okej, kochanie. Zapamiętasz tą noc – wychrypiał i zsunął swoje jeansy ze swoich bioder. Ogromny Harry Junior był widoczny zza ciemnych bokserek a ja przełknęłam ślinę.
- Nie dam rady, Harry.
- Co? – uniósł brwi – nie musimy tego..
- Nie o to chodzi. Jestem za ciasna i nie zmieszczę tego w sobie – zarumieniłam się, mówiąc o tym. Kurde! Jakbyście to widzieli to…
- Spokojnie, mała – odetchnął wyraźnie z ulgą – To będzie czysta przyjemność, obiecuję – I zaczęliśmy się kochać.

__

Przepraszam za błędy, ale zrozumcie że mi je trudno sprawdzać a już szczególnie kiedy mądra ja gubię okulary do czytania. Ledwo co widzę na oczy, takze tegoł.

15 komentarzy - następny rozdział.

HOLIVIA CZY LOUVIA?

Wszystko może się zdarzyć, pamiętajcie!

Wchódźcie na twittery naszych bohaterów i piszcie na asku ulubione teksty/momenty 35 rozdziału!
~ Grossa




środa, 22 stycznia 2014

35. Olivia I CZEŚĆ!

Kocham mnie. On mnie kocha. On mnie kurwa kocha.
- Co? – wyszeptuję, kiedy jego usta oddalają się na kilka centymetrów. Nasze oddechy nadal się mieszają kiedy jego dłonie błądzą po moich plecach.
- Kocham Cię, Olivio Hult, odkąd pierwszy raz Cie zobaczyłem – mówi mi, a ja przkręcam glowę w bok.
- Nieprawda.
- Dlaczego tak uważasz?
- No nie wiem, może dlatego, że od samego początku byłeś dla mnie niemiły i chamski? – podnoszę brwi do góry, a chłopakowi wyraźnie robi się głupio. Uśmiecham się i obejmuję go ramionami. Zażenowany unosi do góry głowę ale i tak unika mojego wzroku.
- Ja-ja przepraszam – zagryza wargę a mi robi się słabo. I to nie dlatego, że podobno przez sześć dni byłam nieprzytomna ale dlatego że największy szkolny bad-ass właśnie się czerwieni i jest mu głupio. Ocieram swoje dłonie o jego policzki i lekko muskam jego usta. Mówcie co chcecie. Możecie mnie wyzywać od łatwo zakochujących się, zdradzających suk. Ale postawcie się w mojej sytuacji. W sytuacji, w której dwaj niesamowici faceci mówią, że są w Tobie zakochani a ty musisz wybrać jednego z nich, bo oby dwóch darzysz uczuciami.
- Olivia?
- Co?
- Zamyśliłaś się – zachichotał, puszczając mi oczko. Zaczęliśmy wychodzić z morskiej wody.
- O czym myślałaś? – zapytał, kiedy wyszłam już na brzeg. Usiadłam na piachu i oczekując na suche ciało, zamknęłam oczy. To jedna z mocy syreny, zawsze kiedy wyjdziesz z kąpieli w ciągu kilku chwil stajesz się całkowicie sucha.
- O Tobie – przyznaję się a usta chłopaka wykrzywiają się w łobuzerskim uśmieszku – I Louisie – dodałam a Harry przewrócił oczami. Położył się na piachu koło mnie, wyciągając jak jakiś chomik. – O nas – jęknął zniesmaczony, zakładając ręce za głowę. Wyglądał na takiego małego, słodkiego chłopczyka że nie zawahałam się chwili dłużej i chwyciłam jego policzki w moje dłonie. Chłopak jęknął ponownie, próbując mnie odtrącić, ale przesunęłam się wystarczająco, żeby leżeć na jego ciele. Nogami przytrzymałam jego dolną partię ciała a palce nadal wpychałam w jego dołeczki w policzkach.
- Cholera, Olivia, schodź ze mnie – jęknął, kręcąc głową.
- Ale masz takie słodkie dołeczki! – również jęknęłam – chociaż są wadą genetyczną – uśmiechnęłam się, kiedy chłopak w końcu odpuścił i przeniósł dłonie na moje plecy, lekko je masując.
- Zadowolona? – zapytał, kiedy nadal dotykałam palcami jego policzków. Pokręciłam głową uciszając go.
- Uśmiechnij się.
- Co?
- No uśmiechnij się, bo bez tego nie widać dołeczków.
- A – ścisnął usta w prostą linijkę i uniósł w rozbawieniu brwi. Fuknęłam, kręcąc się, niezdarnie poprawiając swoją pozycję. Objął moje biodra, zmuszając mnie to jednej pozycji. Uśmiechnęłam się podziwiając idealne zarysy chłopaka. Mocno zaciśnięta szczęka, która rozluźniła się kiedy spojrzał mi w oczy.
- Co teraz będzie? – zapytał od razu poważniejąc. Przełknęłam ślinę i zsunęłam się z jego ciała. Podciągnęłam kolana do piersi, wpatrując się w horyzont. Westchnęłam, najchętniej nie udzielając odpowiedzi na to głupie pytanie. Nie mam zielonego pojęcia, Harry.
- A mogę Ci odpowiedzieć później? – dźwignęłam brwi, błagając o pozytywną odpowiedź. Lekkie skinienie głowy, no dawaj Harry. Spojrzał na mnie wymownie a ja jęknęłam.
- Nie wiem – wzruszyłam ramionami, przesypując piasek z jednej ręki do drugiej. – Boję się spotkać Louisa – przyznałam szczerze a chłopak otulił mnie ramieniem. – Harry, kocham go – wyszeptałam, czując napływające łzy do oczu. W tej chwili chłopak zamarł i całkowicie znieruchomiał. Zamknęłam oczy, zaciskając powieki. Wiem, że stąpam po cienkim lodzie, ale nie chcę go okłamywać, szczególnie dla tego, że jest dla mnie bardzo ważną osobą i cholernie mi na nim zależy.
Przełknął ślinę i przeczesując włosy zabrał ramię z moich pleców. Poczułam jakby psychicznie wbił mi nóż w plecy, ale tylko westchnęłam, trzymając emocje na wodzach.
- Nie zakończysz tego? – zapytał drżącym głosem, unikając mojego wzroku. Próbowałam złapać go za rękę ale wstał. Przymknęłam powieki i bez jakiejkolwiek gracji również podniosłam się z piasku.
- Harry, dobrze wiesz, że to dla mnie trudne.
- Ale całowanie się ze mną to już, kurwa, nie było trudne! – warknął a ja zaniemówiłam.
- Nie wiem co o tym myśleć…
- Aha. Czyli wtedy jak mi mówiłaś, że się we mnie zakochałaś to też nie wiedziałaś co myślisz? Ja pierdole – przetarł swoje czoło i zrobił krok w tył. Przygryzłam wargę, widząc jak zamazuje mi się obraz. Pieprzone łzy.
- Mówiłam prawdę Harry – wyszeptałam, nie ufając własnemu głosowi.
- Jasne – prychnął – Kochasz Louisa. Louis. Louis. Louis. To on jest twoim chłopakiem – warknął a ja poczułam jakby wkładał swoją wielką dłoń do mojej klatki piersiowej i wyrwał bezdusznie jeden z bardzo ważnych narządów odpowiadających za moje uczucia do niego tak zwanego sercem. – Nie ja. Nie Harry, który jest dla Ciebie okropny, chamski, agresywny – splunął, wbijając we mnie swój wzrok.
- Harry! – krzyknęłam, próbując zatrzymać chłopaka. – Przestań.
- Mam przestać tak? Przestać się starać! Okej! I tak przecież nie mam prawa żeby się wtrącać w twoje życie, masz, kurwa, racje – splunął a ja zadrżałam. Harry, Harry w którym się zakochałam, proszę wróć.
- Harry, to nie tak…
- A jak, Olivia!? Najpierw mnie całujesz, wyznajesz miłość, mówisz że czujesz to samo co ja a potem pierdolisz, że kochasz Louisa i to z nim jesteś! – warknął, wyrzucając ręce w powietrze – Bo to przecież on siedział całe pieprzone sześć dni przy Tobie, błagając tego na górze, żebyś się obudziła! A ja zabawiałem się wtedy z Emmą! – po moim policzku spłynęła łez a ja poczułam, że robi mi się cholernie słabo. Zasłużyłaś na to, teraz wypij to co naważyłaś. Karciła mnie podświadomość, wywołując jeszcze większy ból.
- Harry, błagam.
- O co? A jasne, pewnie o to, żebym przestał i był taki jak chcesz. Sorry, kochanie, ale nie będę się dla Ciebie zmieniał – splunął i zostawiając mnie w kompletnej pustce z samą sobą, odszedł w stronę szałasu.
Sama tego chciałaś.
*
- Olivia, gotowa? – Ruby lekko szturchnęła moje ramię. Potaknęłam i ostatni raz spojrzałam na otoczenie. Przyjaciółka wspomniała coś o nowym odkryciu Zayna i zaraz całą grupą wybieramy się w tajemnicze miejsce. Od kłótni z Harrym nie spotkałam ani jego ani Louisa i szczerze bardzo mi z tym dobrze. Z chęcią wyjechałabym w jakieś odludzie i zamieszkała w drewnianej chatce nieopodal brzozowego lasku.
Hej, zawsze można pomarzyć.
Opuściłam namiot i skierowałam się w stronę Ruby. Szliśmy grupą, ale Harry, Zayn i Caspar ruszyli przodem. Niall z Ruby, oboje przytuleni do siebie, spacerowali brzegiem morza a Liam wyraźnie olewał Emmę, która próbowała go chyba zabajerować. Louis niepewnie do mnie podszedł. Był to pierwszy raz od kiedy się rozbudziłam.
Spojrzałam w błękit jego oczu i od razu moje serce zakołatało. Pieprzone uczucia.
- Siemka, maleńka – wyszeptał i z pytaniem w tęczówkach delikatnie wzruszył ramionami. Harry dał mi jasno do zrozumienia, że nie obchodzi go taka suka jak ja, w czym miał całkowitą rację. Ani Louis ani Harry na mnie nie zasługują, taka prawda.
- Louis, przepraszam – wyjąkałam, kiedy łez spłynęła po moim policzku.
- Cii, spokojnie – objął mnie ramieniem, kiedy nadal szliśmy za mulatem, który wygadywał coś o cudzie.
- Nie zasługujesz na mnie – wychrypiałam, pociągając nosem. Pstryknął mnie w niego chwilę potem i pomachał głową.
- Nikt na Ciebie nie zasługuje Olivia. Jesteś idealna – mruknął a mnie zrobiło się jeszcze gorzej.
- Nie, Louis. Ja-ja zakochałam się w Harrym. Czuję coś do niego tak samo jak do Ciebie – wyjąkałam, a Louis odwrotnie jak to zrobiła Hazza – przytulił mnie jeszcze bardziej do swojego ciepłego ciała.
- Wiem, spokojnie, wszystko będzie dobrze – ucałował moją głowę i kiedy już miałam odpowiedzieć, przede mną ukazała się ogromna, nowoczesna budowla. Zatkało mnie, kiedy Niall i Emma krzyknęli. Hotel. Prawdziwy, pieprzony hotel.
Wielki napis Horan’s Hotel widniał na budynku a zaraz pod nim rozciągały się wielkie schody. Niall od razu wbiegł po nich i wbił do środka niczym petarda.
Wszyscy pobiegliśmy za nim, wchodząc do przyjaznego lobby. Krem i ecru jako kolory ścian kontrastowały z ciemnymi meblami. Aniołek rozmawiał o czymś z recepcjonistką i chwilę potem podszedł do nas, obejmując Ruby. Słodycze.
- Mam cztery klucze, z czego ja biorę jeden i zabieram ze sobą Ruby. Macie do dyspozycji jeden wielki apartament z trzema sypialniami. Jedna z podwójnym łóżkiem – tutaj spojrzał wymownie w moim kierunku ale przygryzł wargę, zastanawiając się na jakiego chłopaka spojrzeć. No zajebiście! – a reszta pojedyncze łóżka – wyjaśniła, rzucając w Harrego kluczami. Nie miałam jaj, żeby unieść wzrok, dlatego rozglądałam się niemrawo po otoczeniu. Nasz mały Horanek jest chyba miliarderem i to nie żartuje.
- Dobra, to ja biorę sypialnię z Olivię – odezwał się loczek, kiedy blondyn złapał Ruby pod ramię, oddalając się od nas.
- Co? – wypowiedziałam równo z Louisem, powiększając rozmiar swoich oczu.
- No miałem z Tobą szałas, to oczywiste że chce mieć z Tobą pokój – wzruszyła ramionami, przewracając kluczami w dłoni. Skierował się w stronę windy a ja do niego podbiegłam. Złapałam jego umięśnione ramięi z trudem przekręciłam go w moją stronę.
- Co?
- Chcesz- chcesz mieć ze mną pokój? – zapytałam głupio, przygryzając wargę.
- Oczywiście, że chcę. To, że ty nie potrafisz się zdecydować to nie zmienia moich uczuć do Ciebie – powiedział patrząc się ponad moje ramię. Auć.
- Harry, już podjęłam decyzję – wypluwam, próbując zwrócić na niego swoją uwagę.
- Tak? Doprawdy? Widzę po tym jak chętnie chcesz mieć ze mną pokój – warknął, wciskając guzik od windy.
- Harry! – krzyknęłam, czując wzrastającą złość.
- Co, Olivia?
- Kocham Cie popierdoleńcu i marzę o tej wspólnej nocy jak o niczym innym! – nie spuszczam z jego zielonych tęczówek oczy dopóki on nie uśmiecha się cwaniacko i całuje mój policzek.
- Dziękuję – szepczę i wskazuję, żebym weszła do metalowego pudełka, który wozi ludzi w tą i z powrotem.
- Spodoba Ci się ta noc, obiecuję. – mówi a jego głos przesiąknięty jest namiętnością, pożądaniem i miłością.
Będzie ciekawie.

___

Jutro w godzinach 20-21 II część rozdziału.
Nie sprawdzony. 

niedziela, 19 stycznia 2014

34. Ruby


Przeczytaj to, co po rozdziałem xx            
           Uh… ta Emma to straszna pizda! Dobierała się już do Nialla, Harrego, Louisa, Zayna, Liama i Caspara… czyli do wszystkich. A teraz co robiła? No zgadujcie… udawała, że nie umie pływać i Liam, jako ten dobry, ją uczy. Caspar i Louis się opalali, a ja i Nialler siedzieliśmy pod drzewem.
-Luzie! Olivia się obudziła! – krzyknął Zayn padając przed nami.
            Przyda mu się trochę poćwiczyć.
-Co teraz z nią jest?
-Harry… pływają razem.
            Dyskretnie spojrzałam na Lou. Zacisnął mocno szczękę i pięści. Wstał i gdzie poszedł.
-Wiecie co… ja idę pozwiedzać – mruknął Malik puszczając mi oczko.
            Westchnęłam i położyłam się na brzuchu. Patrzyłam na Emmę. Boże… musiała przejść tyle operacji.
-Ej, Niall, ile ona ma lat? – spytałam.
-Um… czekaj, liczę – zaczął kreślić w powietrzu jakieś równanie. – Czterdzieści cztery.
            Szczęka opadła mi na ziemię. Wow… lekarz plastyczny musiał ją lubić.
-Niall… powiedz mi, proszę – spojrzałam na niego – co was łączyło?
            Dlaczego w oczach blondyna widziałam strach? Czyżby to było coś… intymnego? Uh… na pewno się bzykali, ale jestem cholernie ciekawa.
-Ja i Emma… ugh… Zaczęło się to w wakacje, kiedy wyjechałem do moich rodziców, na Bahamy.
            Przerwał, by spojrzeć na blondynkę.
-Jest to przyjaciółka mojej rodziny, bo jej… mąż współpracuje z moim tatą. Najpierw były same imprezy, ale kiedyś po pijaku… no zrobiliśmy to.
            Przygryzłam policzek od środka. On to mówi z… łatwością? Hmm… jakbym ja miała mu opowiedzieć o mojej „przygodzie”, ale nie z seksem… Nie! Dobra, koniec.
-Sytuacja się powtarzała. Drake, jej mąż, nie miał czasu, więc ona spędzała go ze mną w łóżku – westchnął głęboko. -  Pewnego dnia jej… córka nas przyłapała, ale jej to nie powstrzymało. Zdarzało się, ze obciągała mi na imprezach czy coś.
-I to wszystko w dwa miesiące?
            Spojrzałam na niego, a ten delikatnie pokiwał głową. No, nie jest źle. Przynajmniej się przyznał. Może ja też powinnam powiedzieć o tym, co stało się w gimnazjum?
-Niall?
-Tak?
-Ja… ja byłam chora.
            Blondyn zaśmiał się.
-Każdy kiedyś chorował, myszko.
-Ale nie tak.
            Usiadłam, żeby mieć na niego lepszy widok.
-W gimnazjum miałam złe towarzystwo. Pierwsza klasa i już palili trawkę i inne świństwa. Osobiście spróbowałam tylko raz. Po tym zaczęło się… no coś ze mną dziać – przełknęłam ślinę. – Byłam trochę zamknięta w sobie, a czasem zbyt agresywna. I cięłam się. Mama najpierw zabrała mnie do psychologa, ale ten skierował mnie do psychiatry – mina Nialla nie mówiła nic. – Potem brałam leki, które miały mi pomóc, ale po kilku tygodniach to nic nie dało, więc… na miesiąc zamknęli mnie w psychiatryku. Nie miałam tam dostępu do ostrych rzeczy, brałam dużo lekarstw i był spokój. Po wyjściu całkowicie zmieniłam towarzystwo i… oto jestem.
            Jeszcze raz spojrzałam na Horana. Nic nie mówił, ale w oczach miał łzy. Płacze? Dlaczego? To tylko moja historia. Może nie jest ona kolorowa.
-Jesteś taka silna – mruknął i mocno mnie przytulił.
            Nie minęło dziesięć sekund, a usłyszałam Emmę.
-Nialler, może do nas dołączysz?!
            Jęknęłam, żeby oznajmić moje niezadowolenie i mocniej przytuliłam Nialla. Usłyszałam jego cichy śmiech.
*
-Luuudzie! – już z daleka usłyszałam Zayna.
-A ja myślałem, że tylko z Niallem jest tak, że najpierw go słychać, a potem widać – zachichotał Harry.
            Po sekundzie obok nas był Zayn. cały czerwony i zziajany.
-Znalazłem hotel!
            Wszyscy, jak na zawołanie, poderwaliśmy się na równe nogi.
-Tam! – krzyczał wymachując rękami. – On jest ogromny!
            Zayn zaczął biec, a my za nim najpierw biegliśmy przez dżunglę, ale potem kawałek przez plaże i znów dżunglę. Połowa z nas zaliczyła glebę, w tym Emma. Wyobraźcie sobie mój wewnętrzny śmiech. Goniła nas jeszcze jakaś małpa, aż wreszcie dotarliśmy. Hotel był ogromny, a Niallowi oczy wyszły z orbit.
-Co do chuja?!
            Blondyn szybko poszedł w stronę wejścia. Z hukiem otworzył drzwi i poszedł do recepcji. My, jako ci grzeczni, poszliśmy za nim. Zauważyłam, że nie ma z nami Emmy – tym lepiej dla mnie. Niall mówił coś do tego gościa na recepcji, a ja w ogóle nie wiedziałam o co chodzi. Po kilku minutach blondyn przyszedł do nas z czterema kluczami.
-Witajcie w Horan’s Hotel – powiedział z uśmiechem. – Macie kluczę od pokoju, a ja idę na chwilę do rodziców – podał wszystkim klucze i mnie przytulił. – Pokój czterysta trzydzieści sześć, myszko. Czekaj tam na mnie – pocałował mój policzek i poszedł gdzieś.
            Wszyscy spojrzeliśmy po sobie.
-Okej, Ruby. Ty masz pokój z Niallem z tego co słyszałem.
            Uśmiechnęłam się delikatnie, skinęłam głową i poszłam do windy. Przez sekundę zastanawiałam się, na którym piętrze może być mój pokój, ale zobaczyłam rozpiskę i było to czwarte piętro. Kiedy dojechałam zastanawiałam się, którędy pójść. Zdecydowałam na lewo, ale kiedy sobaczyłam, że numerki się zmniejszają, wróciłam. Woah… jak się nie zgubię to będzie dobrze. Po kilkunastu metrach znalazłam mój lub nasz pokój. Włożyłam klucz do zamka i weszłam. Pierwsze  co zrobiłam, to odnalazłam łazienkę. Nareszcie mogę się normalnie wykąpać. Umyłam się i od razu poczułam się lepiej. Zaczęłam wycierać włosy w ręcznik, gdy Niall wparował do pomieszczenia.
-A więc tak… ty masz szczotkę do włosów – wskazał na szafkę. – Proszę, szczoteczka do zębów – podał mi przedmiot. – A na łóżku leżą ubrania. A! I jeszcze z rodzicami stwierdziliśmy, że zostaniemy tu kilka dni… więc chyba pójdziemy na zakupy.
            Uśmiechnęłam się delikatnie. Postanowiłam umyć zęby. Prawie zadławiłam się pastą, kiedy Niall rozebrał się i wskoczył pod prysznic. Starałam się nie patrzeć na „niego” w lustrze, ale…  No nie mogłam. Czym prędzej wyszłam z łazienki, zmieniłam bieliznę i ubrałam się[klik]. Chciałam się jeszcze umalować, ale wątpię, żeby Niall miał w tym pokoju kosmetyki. Jednak chyba nic nie szkodzi, jeśli zapytam.
-Ej, Niall – weszłam do łazienki przysłaniając kapeluszem oczy. – Masz tu może jakieś kosmetyki?
-E… tak. Wziąłem od mamy tusz do rzęs.
            Chyba wyszedł z kąpieli, bo nie leciała woda.
-Przecież widziałaś mnie gołego – zaśmiał się. – Och… jeszcze kiedyś będziesz mnie błagać, żebym się rozebrał.
            Wyciągnęłam rękę, a Niall położył na niej tusz. Podeszłam do lustra w szafie i umalowałam oczy. Chwila…
-Niall, gdzie jest mój telefon?!
-Pod ładowarką na szafce przy łóżku.
            Spojrzałam na łóżko. Jedno łóżko. Czy on… hahaha! No chyba nie.
-Dlaczego tu jest jedno łóżko?
-A co? Chciałaś spać na podłodze?
            Och, Niall, to twoje poczucie humoru. Po chwili koło mnie stał Niall. Był bez koszulki, ale wyjął z szafy białą bluzkę i był w pełni ubrany.
-Chodź się przejść.
            Horan złapał mnie za rękę i poszliśmy do windy, uprzednio zamykając pokój.
-Nie wierzę, że to należy do twoich rodziców… wow, to jest takie duże.
-No… można się tu zgubić.
            Jak na dżentelmena(którego Niall udawał) przystało, przepuścił mnie w wejściu do windy. Nacisnął przycisk „0” i drzwi się zamknęły.
-Podniecasz mnie – usłyszałam. – Mam ochotę cię zerżnąć.
-Nie jestem Emmą.
-Jesteś lepsza.
-Wiem – mruknęłam, a odpowiedzą był śmiech.
-I skromna – blondyn pocałował mnie w skroń.
           Winda  się zatrzymała i wyszliśmy na holl. Chłopak z recepcji uśmiechał się promiennie do wszystkich gości, których było sporo. Ruszyliśmy do wyjścia wciąż rozmawiając.
-Niall! – ktoś krzyknął, a Horan się odwrócił.
            Zrobiłam to samo i ujrzałam idącą w naszą stronę kobietę.
-Mama – szepnął.
            Automatycznie zrobiło mi się gorąco. Za wcześnie, za wcześnie. O wiele za wcześnie.
-Tu masz kartę kredytową – powiedziała podając chłopakowi przedmiot.
            Mówiła coś do niego, ale ja się jej przyglądałam. Dlaczego wszystkie kobiety stąd po czterdziestce wyglądają tak młodo?! Przeprowadzę się tu normalnie.
-A ty musisz być tą dziewczyną, która usidliła mojego synka – kobieta zwróciła się do mnie. – Emma mi powiedziała. Jestem Maura – uścisnęłam jej dłoń.
-Ruby.
-Bawcie się dobrze, ale pamiętajcie, że Dziś o dwudziestej chcę was widzieć na Sali bankietowej. Obojga – puściła nam oczko i odeszła ze śmiechem.
            Chwilę stałam nie wiedząc co zrobić, ale to był szczegół. Niall dźgnął mnie palcem między żebra i się odwróciłam.
-Jak to kurwa możliwe, że tu wszyscy są…
-Forever Young? Nie pytaj.
-Jak będę mieć męża to tu zamieszkam.
-Bardzo prawdopodobne – powiedział i złapał mnie za rękę.
            Wyszliśmy z hotelu.
-Ja tu mam trochę ciuchów, a ty co potrzebujesz?
-Em… nie wiem.
            Niall wepchał mnie do pierwszego sklepu. Jakiś drogi butik.
-No to jakieś spodenki i bluzki. Wybiorę ci coś, a ty czekaj w przymierzalni.
            Tak jak kazał Horan, weszłam do przymierzalni. Podziwiałam jej wnętrze, które było, do chuja pana, duże. Przynajmniej dziesięć wieszaków na ubrania, ogromne lustro, fotel i cukierki w kącie. W pierwszej chwili miałam się poczęstować, ale spojrzałam na swoje nogi… i mi się odechciało.
-Ruby, patrz. Ładna bluzka – powiedział Niall wchodząc.
            Wzięłam od niego biały materiał.
-No… wkładaj.
            Zdjęłam z siebie bluzkę i włożyłam tą wybraną przez aniołka.
-Wyglądasz seksownie – przygryzł Warkę. – Zrobię coś, tylko nie krzycz i lepiej się w ogóle nie odzywaj.
            Niepewnie skinęłam głową. Teraz wszystko działo się tak szybko. Niall ściągnął moje majtki i swoje spodnie, a potem przyparł mnie do ściany.
-Bez jęków rozkoszy, myszko.
            Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo wbił się we mnie. Co prawda nie byłam dziewicą, ale on miał serio sporego „kolegę”. Przycisnął moje plecy do ściany nieco mocniej i poprawił się. Zaczął poruszać sobą we mnie dość szybko. Sprawiało mi to ogromną przyjemność. Starałam się trzymać buzię na kłódkę. W końcu byliśmy w miejscu publicznym. Odchyliłam głowę do tyłu i zamknęłam oczy. Niall Horan jeszcze bardziej przyśpieszył, ale jego ruchy stały się niechlujne. Chwilę potem poczułam ciepłą ciecz rozlewającą się po moim wnętrzu, ale chłopak nie przestawał.
-Jeszcze ty – wychrypiał.
            Na jego czole zobaczyłam kropelki potu. Sekundy potem moje ciało wygięło się w łuk. Moja klatka piersiowa dotykała Nialla, która unosiła się szybko. Niall położył głowę na moim ramieniu, ale nadal ze mnie nie „wyszedł”. Pocałował mnie w szyję.
-Bądź moja.
-Przecież jestem.
-Ale tylko moja.
            Chwyciłam jego głowę w swoje dłonie, zmuszając by spojrzał na mnie.
-Jestem tylko twoja – powiedział i go pocałowałam.
            W tym momencie ktoś zapukał w drzwi.
-Zajęte! – krzyknęliśmy razem.
            Niall postawił mnie na ziemię i podał majtki.
-Swoją drogą, fajną ci bieliznę wybrałem.
            Zaczerwieniłam się i założyłam swoją bluzkę.
-Bierzemy?
-Jak chcesz – powiedziałam wychodząc.
            Kobietą, która pukała była Emma! No ona nas śledzi.
-O… zakupy! Teraz pewnie będziesz wysysać z Nialla forsę – fuknęła i weszła do miejsca, gdzie przed chwilą uprawialiśmy seks.
            Niall podszedł do kasy i kupił mi bluzkę. Boże… dlaczego ja czuję się jak tania dziwka? On mi kupuje ubrania a ja mam się  z nim ruchać?  O ja cię nie kręcę. Spojrzałam na chłopaka, który z uśmiechem szedł obok mnie.
-Teraz idziemy tu – delikatnie wepchnął mnie do sklepu.
            Rozejrzałam się, kolejny butik. W oczy rzuciły mi się krótkie spodenki. Podeszłam do nich. Całkiem fajne. Znalazłam swój rozmiar i oglądałam je. Kidy zobaczyłam cenę chciałam ją odłożyć, ale blondyn zabrał mi je z rąk i przewiesił sobie przez ramię z kilkoma innymi ciuchami. Nawet nie prosił mnie o przymierzenie, tylko od razu zapłacił. Kolejnym naszym celem był sklep obuwniczy. Tam Nialler wybrał mi szpilki i rzymki na koturnie. A potem jeszcze dorzucił trampki.
-No to teraz po sukienkę – powiedział do mojego ucha i otworzył drzwi.
-Co?
-No… kolacja z moimi rodzicami.
-Boże, Niall! To za wcześnie!
*
            Stałam przed lustrem i przeglądałam się. Wyglądałam jak nie ja[klik]. Wyglądałam jak nie ja. No dobra, ze mną jeszcze ujdzie, ale Niall pod krawatem! Najlepsze było jak nie umiał go zawiązać i się prawie udusił, ja też, ale ze śmiechu. Kiedy po naszych wspólnych staraniach udało się zawiązać to ustrojstwo, musiałam robić od nowa makijaż.
-Idziemy?
-Idziemy – potwierdziłam.
            Pokonaliśmy drogę do windy w ciszy. Tak samo było w środku urządzenia. Dopiero na Sali bankietowej Niall się odezwał. Powiedział krótkie „dobry wieczór” i odsunął mi krzesło.  Tu to on jest taki kulturalny. Tata Nialla powiedział, że cieszy się, że widzimy się w takim składzie dodał jeszcze, że będzie mieć nowy hotel gdzieś tam i zaczęliśmy jeść. Obok mnie siedziała blondynka z małym chłopcem na kolanach, który cały czas się na mnie patrzył. On był uroczy! Uśmiechałam się do niego, a on do mnie. Taki maluch. Otworzył buzię, a smoczek mu wypadł, ale złapałam go, zanim spadł na ziemię.
-Dziękuję – szepnęła jego mama. – To jest Theo, a ja jestem Denise.
-Ruby – uśmiechnęłam się. – Jak się domyślam, bratowa Nialla?
-Tak, a to jego bratanek i chrześniak.
            Spojrzałam na blondyna, który rozmawiał ze swoją mamą. Kobieta, kiedy zobaczyła, że się na nich patrzę, skinęła na mnie brodą. Niall odwrócił się.
-Pomóc ci w czymś? – spytał cicho.
-Nie mówiłeś mi, że masz chrześniaka – uśmiechnęłam się.
            Potem rozmawiałam z Denise, bawiłam się z Theo i jadłam. Niall co jakiś czas głaskał mnie po kolanie, jakby dawał znak, że o mnie pamięta. Poznałam też Grega, brata Nialla, i Bobby’ego, czyli tatę. Zdałam sobie sprawę, że u nich w rodzinie każdy był seksowny. W końcu to wszystko się skończyło, a my zamiast wrócić do pokoju poszliśmy na dwór. Jak para meneli usiedliśmy na schodach i patrzyliśmy na niebo. Niall obejmował mnie ramieniem.
-Wiesz… to było najlepsze pięć minut w moim życiu.
-Ale kiedy? – spytałam nie wiedząc o co chodzi.
-Wtedy w przebieralni. Byłaś taka ciasna, ale popracujemy nad tym.
-Chciałbyś.
-No pewnie, że tak. Jakbym mógł, to nie wychodziłbym z łóżka. Raz byłbym ja na górze, raz ty.
-Nie zesraj się aby…
            Aniołek wstał.
-Lubisz analny?
-Nie?
-A próbowałaś?
-Nie, ale nie byłoby mi miło mieć cię w dupie.
-Ja bym się nie obraził – podał mi rękę.
            Wstałam. Weszliśmy do hotelu i od razu poszliśmy do windy.
-Widziałaś, jak się na ciebie patrzył?
-Ale kto?
-Kieran, recepcjonista.
-Zazdrośnik – powiedziałam, pocałowałam go i wyszłam z windy.
            Niall szybko otworzył drzwi od pokoju, a ja nie kłopocząc się, zdjęłam sukienkę i buty i padłam na łóżko. Byłam strasznie zmęczona.

------
Siema laseczki.... 
Macie swój rozdział. 
Kolejny wpis ode mnie może być nieco później, bo mam ferie.
No i wiecie jakie mam fajne bransoletki z muliny?!
Takie zajebiste.
A i mam bakłażanowe włosy.
No i komentujcie, bo mi i Weronice jest smutno.
 Ma być 20 komentarzy, bo zbliżamy się do końca :)
Nie przedłużam.
Pa!
/Dix